To co się wydarza jest właściwe i powinno uzyskać wsparcie. Określone zdarzenie wygląda na złe lub na niekorzystne* tylko wówczas, gdy nie rozumiemy dostatecznie kontekstu danego zjawiska czy zdarzenia.(Joe Goodbread w Dreambody Toolkit)

*wyjatkiem sa naduzycia!

Nie da się wieść przyjemnego życia jeśli nie żyje się mądrze, dobrze i sprawiedliwie i nie da się żyć mądrze i dobrze i sprawiedliwie, nie żyjąc przyjemnie. (Epikur)

wtorek, 5 marca 2013

I wonder...

Spośród wielu czynników istotnych dla powodzenia romantycznej miłości, żaden nie jest ważniejszy od samooceny. Przede wszystkim musimy kochać siebie samego. Dopiero wtedy wykazujemy gotowość na inne związki miłosne.
Stereotypem stało się stwierdzenie, że jeśli nie kochamy siebie, nie potrafimy kochać nikogo innego. To prawda, ale tylko jako część większej całości. Jeżeli nie kochamy siebie, raczej nie uwierzymy, że jesteśmy kochani przez drugą osobę. Niemal na pewno nie zaakceptujemy, nie przyjmiemy miłości. Bez względu na to, co nasz partner robi, aby pokazać, że mu na nas zależy, jego oddanie wcale nas nie przekonuje, ponieważ sami nie czujemy się godni miłości.

/Nathaniel Branden, “Psychologia romantycznej miłości”/

 

sobota, 2 marca 2013

„Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł, ale najważniejsze, żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć”.

Cocco Chanel

piątek, 1 marca 2013

Tylko dla kobiet

Każdy człowiek ma obszar samotności. W związkach i poza nimi. Na szczęście, bo gdyby tak nie było, to w związku tracilibyśmy poczucie tożsamości.(…) samotność jest potrzebna.”
Energia seksualna solo jest związana bezpośrednio z radością życia. Warto sobie samej sprawiać przyjemność. (..) to ma przełożenie na wszystko – czy chce mi się pójść do fryzjera, ładnie pachnieć, zjeść coś dobrego i doznawać przyjemności cielesnej. Zachęcam do jakichkolwiek ćwiczeń z ciałem, do fantazjowania.(..) nia mając kontaktu ze sobą, trudno nawiązać kontakt z drugim człowiekiem – ta zasada w seksie jak najbardziej obowiązuje. (..)

“Wyjdzie, że jestem obrończynią kochanek i kochanków, bo rzeczywiście bywam. Kobiet upadłych również. U podstaw zakochania często leży zmęczenie pustym związkiem i umiłowanie wolności. Ktoś nagle wyzwala w nas energię seksualną i chęć do życia. Nic dziwnego że chcemy ten stan zachować.(..)Dlatego tak ważne jest, byśmy wchodzili w związki juz jako ludzie wolni wewnętrznie, świadomi swojej seksualności. Jeśli nie uzależniamy tego stanu od czyjejś adoracji, przy dobrej woli obu stron możemy wnosić tę energię do związku. Jeśli tego nie potrafimy zrobić, jesteśmy uzależnieni od przypadku i bardziej podatni na zdrady. I w ten sposób wracamy do wartości samotności, bo trzon własnej seksualności zawsze odkrywamy w samotności.”

/ z dr Alicją Długołęcką rozmawia Paulina Reiter, “Samotność z mężczyzną i bez”, Wysokie Obcasy Extra nr 6, grudzień 2011

wtorek, 26 lutego 2013

Robie tak:

"(...)Świadomość jednak powinna istnieć teraz, zawsze istnieje teraz. Kiedy zdamy sobie sprawę, że mała rzecz tworzy wielką idąc po ciastko do kuchni(co możemy uznać za nagrodę) sięgniemy po filiżankę, włączymy czajnik, poczujemy zapach kawy lub herbaty, wsłuchamy się w szum wody z kranu, szum czajnika, położymy łyżeczkę na spodku od filiżanki, otworzymy lodówkę wyjmiemy ciastko. Potem usiądziemy wygodnie w ulubionym fotelu, aromat kawy lub herbaty wypełni całe otoczenie, po czym zagłębimy łyżeczkę w boskiej szarlotce, poczujemy chłód łyżeczki na podniebieniu i słodycz ciastka.
Gdy pewnych rzeczy dokonujemy spontanicznie w jakiś dziwny sposób zaczynają się układać same, zupełnie nie wiemy dlaczego tak się dzieje? Gdy uwolnimy umysł od problemu przestając o nim myśleć pozbawiamy go siły rażenia.
Jak przejść z tym do porządku dziennego, skoro stał się częścią nas? Właśnie musimy sobie uświadomić, że to nieprawda, żaden problem nas nie dotyczy dopóki nie nadamy mu znaczenia. Nawet jeśli to jest choroba, która nas spotkała postępuje i rozwija się szybciej kiedy damy jej siłę naszej uwagi. Nie sposób nie myśleć o niej, gdy na przykład urwie nam nogi, ale zdrowie nadchodzi tylko wtedy, gdy jesteśmy obecni, staramy się żyć jak gdyby nic się nie stało. Sporo ludzi umiera po przejściu na emeryturę, ponieważ wyszli z rytmu, który im towarzyszył przez długie lata. Przerwanie go dla wielu oznacza koniec pewnej drogi, a nie przejście z jednego stanu w drugi. Pogoda załamuje się, chmury wirują wywołując burzę, by po chwili zmienić się w słoneczny dzień, wiejący wiatr gdzieś się podział, zawieruszył. Kiedyś to już przytoczyłem. Bądź błękitem nieba obserwującym zmiany. Możesz mieć wrażenie, że każę Ci być obojętnym, ale to nieprawda. Chcę żebyś był wolny i czysty, bezczasowo spontaniczny. Przyjmujący i wrażliwy, delikatny, subtelny. Burza to emocje, ziemia i błękit na niebie w zupełności je akceptują, wiedzą, że są częścią ich istnienia, tak już po prostu jest. Sięgają do głębi bezczasowości widząc, że nie muszą robić wszystkiego za wszelką cenę, skupiają się na byciu tym, czym są. Ty też tak możesz zrobić."
Inspiracja


Akceptacja

Jest to proces przeżywania żałoby w którym współczujący inny pomaga pacjentowi stawić czoła bolesnym realiom, które poprzednio były traktowane jako dowód jego osobistych deficytów. Przez pierwszy okres terapii pacjent na ogół przyswaja sobie fakt, że jego problemy nie są jego winą. Następnie (…) pacjenci zaczynają stopniowo godzić się z tym, że nawet jeśli nie są winni swoich kłopotów, to nikt oprócz nich nie może nic z tym zrobić. To stopniowe oswajanie się z bolesną rzeczywistością wymaga porzucenia wszelkich fantazji o tym, że jakiś wszechmocny dobry obiekt (być może terapeuta) wszystko naprawi, i pogodzenia się z ich stratą. Przypomina to proces, który w optymalnym rozwoju wszyscy przechodzimy, godząc się z niesprawiedliwością życia i ucząc się polegania na własnych działaniach w rozwiązywaniu tych nieuniknionych problemów.
 
 
 Martha Stark

czwartek, 7 lutego 2013

Takie proste a takie trudne

Ludzie, którzy nie kochają siebie, mają niewielką zdolność doświadczania miłości innych. Człowiek pozbawiony szacunku dla siebie nie potrafi szanować innych; niepewny siebie lub wątpiący w siebie spostrzega innych jako zagrażających i wrogich.

 
 Nathaniel Branden, “Psychologia romantycznej miłości”
 

niedziela, 3 lutego 2013

Moja First Mom

Jaka jest?
-ciepla, wyraza sie poprawnym jezykiem, mowi zawsze spokojnie, nie uzywa wulgaryzmow:)
umie ogarnac dom, szanuje kazdego stwora i akceptuje, nikomu nie odmawia wizyty w domu, przez to dom jest pelen zycia...

Jak widzi moje zycie?
-akceptuje, ze jestem odrebna od niej i moge prowadzic zupelnie inne zycie a nawet popelniac bledy, wie dobrze, ze bez takich doswiadczen sie nie wzrasta, moge jednak zawsze wpasc do domu, w razie jakby zle mi sie zrobilo na swiecie i zaczerpnac jej spokoju i pogody ducha, w domu, w ktorym wszystko toczy sie spokojnym rytmem wschodow i zachodow slonca oraz por roku:))

środa, 23 stycznia 2013

Poszukiwanie matek

Postanowilam poszukac dla siebie Matki, Matek, poniewaz potrzebujemy wielu Matek, które odpowiadają na nasze potrzeby, rezonują z czymś ważnym w nas.

"Rodzicem, w pewnych sytuacjach, jest każdy z nas. Gdy obejmujemy smutnego przyjaciela, gdy siadamy obok zapłakanego człowieka, by, jeśli zajdzie taka potrzeba, pomilczeć razem z nim. W takich chwilach działamy z jakością Rodzica, z miejsca Rodzica.
Nie, nie musisz mieć dziecka, by mieć kontakt z tą żywą energią, która pomaga zmieniać świat, dzięki której wszyscy rośniemy". Inspiracja
 
A jakim Ty jestes rodzicem, jaka Matka?
 
 

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Psychologiczna widzialnosc vs emocjonalna przemoc

… dlaczego cenne i przyjemne jest dla nas doświadczenie samoświadomości i psychologicznej widzialności, jakie może wywołać właściwa reakcja lub informacja zwrotna ze strony drugiej świadomości?
Weźmy pod uwagę fakt, że zazwyczaj doświadczamy siebie jako procesu - sama świadomość jest procesem, czynność i treść naszego umysłu to ciągły przepływ spostrzeżeń, obrazów, doznań fizycznych, fantazji, myśli i emocji. Nasz umysł nie jest nieruchomym bytem, który możemy kontemplować obiektywnie - to znaczy jako obiekt dostępny bezpośredniemu doświadczeniu - tak jak kontemplujemy obiekty w świecie zewnętrznym.
Zazwyczaj oczywiście mamy poczucie siebie, własnej tożsamości, ale to raczej odczucie niż myśl - bardzo rozproszone, wplecione w inne uczucia i bardzo trudne czy wręcz niemożliwe do wydzielenia i rozważenia w izolacji. Nasza “wizja siebie” nie jest pojedynczym obrazem, ale skupiskiem wyobrażeń i abstrakcyjnych poglądów na nasze różne, rzeczywiste czy wyobrażone cechy, które wszystkie razem nigdy nie mogą znaleźć się w centrum świadomości równocześnie - ich suma jest doświadczana, ale nie postrzegana.
W trakcie życia nasze wartości, cele i ambicje najpierw rodzą się w umyśle, a następnie zostają przełożone na działania i rzeczywistość obiektywną. Stają się częścią świata, który spostrzegamy. Zyskują wyraz i materialną formę. To prawidłowy i konieczny wzorzec ludzkiej egzystencji. Udane życie oznacza wyjście w świat, danie wyrazu swoim myślom, wartościom i celom. Jeżeli ten proces nie zachodzi, nie możemy powiedzieć, że przeżywamy swoje życie. Mimo to wartość dla nas najważniejsza - osobowość, dusza, psychologiczne ja, istota duchowa, czy jakkolwiek by to nazwać - nigdy nie powtarza tego wzorca w sensie dosłownym, to znaczy nie może istnieć poza naszą własną świadomością. A my pragniemy jakiejś obiektywnej samoświadomości.
Skoro sami jesteśmy motorem własnych działań, skoro nasz obraz tego, kim jesteśmy, kim staliśmy się na drodze rozwoju, znajduje się w centrum wszystkich naszych motywacji, pragniemy i potrzebujemy doświadczać jak najpełniej realności i obiektywności tej osoby, czyli swojego ja.
Stojąc przed lustrem, możemy spostrzegać własną twarz jako obiekt rzeczywistości i zazwyczaj znajdujemy przyjemność w kontemplowaniu fizycznego bytu, który jest nami. Możliwość zaobserwowania i pomyślenia “to ja” ma dla nas wartość - zawiera się ona w doświadczeniu obiektywności.
Powiedzmy raz jeszcze: eksternalizacja tego, co wewnętrzne jest tej samej natury, jakiej udane życie. Pragniemy widzieć nasze ja włączone w proces. I tak się dzieje, pośrednio, za każdym razem, kiedy w działaniu kierujemy się własnym osądem; kiedy mówimy, co myślimy, co czujemy albo o co nam chodzi; kiedy szczerze wyrażamy w słowach i uczynkach naszą wewnętrzną rzeczywistość, wewnętrzny byt.
A w sensie bezpośrednim? Czy jest jakieś lustro, w którym możemy ujrzeć nasze psychologiczne ja? Zobaczyć naszą duszę? Tak. Jest nim inna świadomość.
Jako jednostki, sami jesteśmy w stanie poznać samych siebie konceptualnie - przynajmniej do pewnego stopnia. Inna świadomość może zaoferować nam doświadczanie siebie percepcyjnie, jako konkretnego obiektu “tam, na zewnątrz”.
Oczywiście świadomość niektórych ludzi może być tak obca naszej własnej, że jako “lustro” przekazuje nam bardzo zniekształcony obraz. Istotne doświadczenie widzialności wymaga, aby ta druga świadomość była w znacznym zakresie spójna z naszą. (…)
Nie sugeruję, że najpierw nabywamy poczucie tożsamości całkowicie niezależnie od wszelkich związków międzyludzkich, a następnie szukamy doświadczenia widzialności w interakcjach z innymi ludźmi. Naszego obrazu nie tworzą inni, jak to przestawiają niektórzy autorzy, ale oczywiście nasze związki z innymi, reakcje i informacje zwrotne mają wkład w nabywanie przez nas poczucie własnego ja. Wszyscy, w istotnym zakresie, doświadczamy tego, kim jesteśmy, w kontekście naszych związków z innymi. Kiedy spotykamy nieznanego nam dotychczas człowieka, nasza reakcja jest konsekwencją wielu dawniejszych spotkań z innymi osobami. Ale dzięki takim spotkaniom rozwijamy się i zmieniamy, bo nabieramy nowych doświadczeń.
W udanej romantycznej miłości istnieje wyjątkowa fascynacja istnieniem i osobowością partnera. Dlatego każdy z partnerów może z jedyną w swoim rodzaju siłą doświadczyć widzialności. Nawet jeżeli ten stan nie realizuje się w stopniu optymalnym, to wciąż ten stopień nie ma sobie równych. To właśnie stanowi jedno z głównych źródeł ekscytacji - i dobrodziejstwa - romantycznej miłości.
O procesie psychologicznej widzialności trzeba powiedzieć znacznie więcej - jak zostaje zapoczątkowany i jakie są jego konsekwencje. Nasze podstawowe przesłanki i wartości, sens życia, poziom inteligencji, charakterystyczny sposób przetwarzania doświadczenia, podstawowy rytm biologiczny i inne cechy powszechnie określane jako temperament - to wszystko przejawia się w naszej osobowości. Osobowość jest zewnętrznie postrzeganą sumą wszystkich cech i własności psychologicznych, które odróżniają człowieka od wszystkich pozostałych ludzi.
Nasza psychika wyraża się przez zachowanie, przez to, co mówimy i robimy, oraz jak to mówimy i robimy. W tym sensie nasze ja jest obiektem percepcji dla innych. Sposób percepcji naszego ja przez innych wyraża się z kolei w ich zachowaniu, w tym, jak na nas patrzą, jak do nas mówią, jak reagują i tak dalej. Jeżeli ich widzenie nas współbrzmi z naszym najgłębszym obrazem siebie (który może być różny od tego, do jakiego się przyznajemy), i jest przekazywane przez ich zachowanie, czujemy się dostrzeżeni, psychologicznie widzialni. Doświadczamy poczucia obiektywności własnego ja i naszego psychologicznego istnienia. Widzimy odbicie siebie w ich zachowaniu. W tym sensie drugi człowiek może być psychologicznym lustrem. Ale jest też inna przyczyna.
Kiedy spotykamy osobę, która myśli jak my, zauważa to, co my, ceni rzeczy, które są cenne dla nas, reaguje na różne sytuacja tak samo, jak my - wtedy nie tylko doświadczamy silnego poczucia podobieństwa z tą osobą, ale też doświadczamy własnego ja poprzez swoje postrzeganie tej osoby. to inna forma doświadczania obiektywności, odbierania własnego ja w świecie zewnętrznym wobec naszej świadomości. A skoro tak, to również inna forma doświadczenia psychologicznej widzialności. Przyjemność i ekscytacja, jakich doznajemy w obecności “bratniej duszy”, uwypukla istotność potrzeby w ten sposób zaspokajanej. Doświadczenie widzialności nie jest zatem jedynie funkcją tego, jak inna osoba reaguje na nas, ale też tego, jak inna osoba reaguje na świat. Te uwagi dotyczą w równym stopniu wszystkich przypadków widzialności, od niezobowiązującego spotkania po najsilniej przeżywany romans.
Ponieważ istnieje wiele różnych aspektów naszej osobowości i życia wewnętrznego, możemy czuć się widzialni pod różnymi względami w rozmaitych związkach międzyludzkich. Możemy doświadczać widzialności w wyższym lub niższym stopniu albo szerszym lub węższym zakresie całej naszej osobowości, w zależności od charakteru osoby, z którą mamy do czynienie, i rodzaju interakcji.
Czasami aspekt, w którym czujemy się widzialni, dotyczy jakiejś zasadniczej cechy osobowości; czasami natury naszej intencji w podjęciu pewnego działania; czasami powodów stojących za określoną reakcją emocjonalną; czasami kwestii związanych z naszym poczuciem sensu życia; czasami tego, co łączy się z naszą pracą; czasami naszej psychologii w sferze seksualnej; czasami naszych wartości estetycznych. Zakres możliwości jest niemal nieograniczony.
Wszystkie formy interakcji i komunikacji między ludźmi - duchowa, intelektualna, emocjonalna, fizyczna - łączą się, aby dać nam percepcyjny dowód naszej widzialności albo wytworzyć w nas wrażenie niewidzialności. Większość z nas jest w zasadzie nieświadoma zachodzącego procesu, uświadamiamy sobie tylko jego skutki. Jesteśmy świadomi, że w obecności określonej osoby czujemy się swobodnie bądź nie, mamy poczucie powinowactwa, zrozumienia, więzi emocjonalnej, lub takiego poczucia nie mamy.
Sama rozmowa z drugim człowiekiem to zaczątek doświadczenia widzialności, poczucia, że jest się spostrzeganym jako świadoma istota. natomiast w bliskim związku z osobą, którą głęboko podziwiamy i na której nam zależy, oczekujemy o wiele głębszej widzialności, dotyczącej bardzo indywidualnych, osobistych aspektów naszego życia wewnętrznego.
Miałbym więcej do powiedzenia na temat uwarunkowań widzialności w każdym konkretnym związku, ale już jest oczywiste, że wzajemna zgodność intelektu, podstawowych założeń i wartości, ogólnej postawy wobec życia to warunek konieczny wzajemnej widzialności, będącej istotą prawdziwej przyjaźni albo, przede wszystkim, romantycznej miłości. Arystoteles powiedział, że przyjaciel jest drugim ja. Tego właśnie doświadczają kochankowie z największą intensywnością. Kochając ciebie, spotykam siebie. Postrzegamy swoje ja poprzez reakcje kochanka. Widzimy własną osobowość w reakcjach naszego partnera.
Tak więc możemy rozpoznać jedno z głównych źródeł ludzkiego pragnienia towarzystwa, przyjaźni, miłości: pragnienie spostrzegania własnego ja jako bytu w rzeczywistości, uzyskiwania obiektywnej perspektywy poprzez reakcje innego człowieka. Zasadę (…) psychologicznej widzialności możemy streścić następująco: człowiek pragnie i potrzebuje doświadczenia samoświadomości będącej wynikiem spostrzegania własnego ja jako istniejącego obiektywnie i jest zdolny uzyskać to doświadczenie poprzez interakcje ze świadomością żywych istot.
Nathaniel Branden, “Psychologia romantycznej miłości”

sobota, 19 stycznia 2013

Celem terapii nie jest „starać się czemuś sprostać” czy „radzić sobie”. W życiu bowiem chodzi o coś więcej niż tylko o przetrwanie. W życiu trzeba odnaleźć radość, w przeciwnym wypadku wpadniemy w depresję, która może nam utrudnić nawet przetrwanie.
Prawdziwy proces terapii jest procesem wzrastania, nie transformacji. Stajemy się coraz bardziej dojrzali, otwarci. Kładę nacisk na słowo „bardziej”.
Każdy kryzys, którego doznajemy w życiu, staje się szansą dalszego wzrostu naszej osobowości. W rzeczywistości proces terapeutyczny nigdy nie ma końca. Nasza podróż ku samoodkryciu nie jest skończona, dopóki żyjemy, ponieważ każde doświadczenie życiowe wnosi wkład w bogactwo naszego istnienia.

 
(…) uwięziliśmy przeszłość w naszych ciałach. Przeszłość żyje w naszym napięciu. Uwolnienie się od napięcia pozwoli uwolnić się od przeszłości.
(…) ciało posiada własną mądrość, wypływającą z kilku miliardów lat historii ewolucji, którą świadomy umysł może sobie wyobrazić, ale nigdy jej nie obejmie.
(...) tłumaczę związek pomiędzy ciałem a umysłem, podkreślając funkcjonalną identyczność tego, co fizyczne, i tego, co psychologiczne. (…) Ważne jest, aby pacjent rozumiał, że jeśli ma się zmienić, musi się też zmienić jego ciało.
 
A. Lowen, Radość

niedziela, 13 stycznia 2013

Co to jest szczęście?


WOJCIECH EICHELBERGER:- Dla mnie szczęście to stan umysłu, wewnętrzny stan spokoju, który jest niezależny od okoliczności zewnętrznych. Dobrostan, który utrzymuje się niezależnie od tego, co się aktualnie dzieje w życiu, niezależnie od tego, co się ma albo czego się nie ma. Nie jest łatwo taki stan osiągnąć.
Monika Abramowicz: A jednak, mówiąc o szczęściu, najczęściej mamy na myśli przyjemności czy zadowolenie z posiadania czegoś.
W.E.: - To prawda. Ale to nie jest prawdziwe szczęście. To, które mam na myśli, nie zależy od tego, czy mamy taki samochód, czy inny, czy mamy dobrą pracę, czy gorszą pracę, czy w domu układa się trudniej lub łatwiej.
M.A.: Dodatkowo ludzie często uzależniają swoje szczęście od drugich osób, mówiąc np. - gdybym miała zaradniejszego, lepiej zarabiającego męża, byłabym szczęśliwsza, gdybym miał lepszy samochód, większy dom, byłbym szczęśliwszy. Dlaczego tak jest, dlaczego nie szukamy tego stanu w sobie?
W.E.: - To uwarunkowany kulturowo nawyk. Żyjemy w kulturze konsumpcyjnej, która może trwać tylko dzięki temu, że duża liczba ludzi wierzy w to, że szczęście jest związane z posiadaniem, że jest związane z zewnętrznymi okolicznościami. Dążąc do tak rozumianego szczęścia, ludzie będą się starać o to, żeby zarobić dużo pieniędzy i je sobie kupić. Dużo ludzi w to wierzy i mówi prawdę, że czują się szczęśliwsi gdy posiądą coś dla nich ważnego. Ale gdy ktoś czuje się szczęśliwszy, to jeszcze nie znaczy, że jest szczęśliwy. To na ogół znaczy tylko tyle, że jest mniej nieszczęśliwy.

czwartek, 10 stycznia 2013

Piekno

„Pomyślmy o dziecku pochłoniętym grą, które zapomina o sobie – oto chwila sposobna do zrobienia zdjęcia. Jeśli natomiast czekamy, aż zauważy, że robimy zdjęcie, jego twarz zamiera i drętwieje, ukazując raczej nienaturalną świadomość siebie niż naturalny wdzięk. Dlaczego większość ludzi ma stereotypowy wygląd twarzy, gdy są fotografowani? Ów wyraz bierze się stąd, że skupiają się na wrażeniu, jakie mają pozostawić na obserwatorze. To sztuczny uśmiech tak ich szpeci. Gdyby zapomnieli o sobie i o fotografie, i o przyszłym obserwatorze, byliby piękni."

Viktor Frankl

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Granice

(...) Opowiesc o granicach, zarowno tych fizycznych i namacalnych, jak i tych nieuchwytnych, ktore konstruujemy w swoich glowach, zeby zbudowac sobie zwodnicze poczucie porzadku i kontroli nad rzeczywistoscia. Przeszlosc-przyszlosc, realne-nierealne, kobieta-mezczyzna, czlowiek-zwierze, sen-jawa, jeden kraj-drugi kraj, jeden jezyk-drugi jezyk. Biegunowosc tych kategorii tworzy prosta siatke, ktora pozwala nam czuc sie bezpiecznie - mamy wrazenie, ze rozumiemy swiat. Jednak to, co najciekawsze, to, co najbardziej zywe i prawdziwe, dzieje sie zawsze gdzies pomiedzy, na nieskonczenie wielkim pograniczu. (Olga Tokarczuk "Moment niedzwiedzia")

Czlowiek ?

http://vimeo.com/56093731

poniedziałek, 31 grudnia 2012