To co się wydarza jest właściwe i powinno uzyskać wsparcie. Określone zdarzenie wygląda na złe lub na niekorzystne* tylko wówczas, gdy nie rozumiemy dostatecznie kontekstu danego zjawiska czy zdarzenia.(Joe Goodbread w Dreambody Toolkit)

*wyjatkiem sa naduzycia!

Nie da się wieść przyjemnego życia jeśli nie żyje się mądrze, dobrze i sprawiedliwie i nie da się żyć mądrze i dobrze i sprawiedliwie, nie żyjąc przyjemnie. (Epikur)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Psychologiczna widzialnosc vs emocjonalna przemoc

… dlaczego cenne i przyjemne jest dla nas doświadczenie samoświadomości i psychologicznej widzialności, jakie może wywołać właściwa reakcja lub informacja zwrotna ze strony drugiej świadomości?
Weźmy pod uwagę fakt, że zazwyczaj doświadczamy siebie jako procesu - sama świadomość jest procesem, czynność i treść naszego umysłu to ciągły przepływ spostrzeżeń, obrazów, doznań fizycznych, fantazji, myśli i emocji. Nasz umysł nie jest nieruchomym bytem, który możemy kontemplować obiektywnie - to znaczy jako obiekt dostępny bezpośredniemu doświadczeniu - tak jak kontemplujemy obiekty w świecie zewnętrznym.
Zazwyczaj oczywiście mamy poczucie siebie, własnej tożsamości, ale to raczej odczucie niż myśl - bardzo rozproszone, wplecione w inne uczucia i bardzo trudne czy wręcz niemożliwe do wydzielenia i rozważenia w izolacji. Nasza “wizja siebie” nie jest pojedynczym obrazem, ale skupiskiem wyobrażeń i abstrakcyjnych poglądów na nasze różne, rzeczywiste czy wyobrażone cechy, które wszystkie razem nigdy nie mogą znaleźć się w centrum świadomości równocześnie - ich suma jest doświadczana, ale nie postrzegana.
W trakcie życia nasze wartości, cele i ambicje najpierw rodzą się w umyśle, a następnie zostają przełożone na działania i rzeczywistość obiektywną. Stają się częścią świata, który spostrzegamy. Zyskują wyraz i materialną formę. To prawidłowy i konieczny wzorzec ludzkiej egzystencji. Udane życie oznacza wyjście w świat, danie wyrazu swoim myślom, wartościom i celom. Jeżeli ten proces nie zachodzi, nie możemy powiedzieć, że przeżywamy swoje życie. Mimo to wartość dla nas najważniejsza - osobowość, dusza, psychologiczne ja, istota duchowa, czy jakkolwiek by to nazwać - nigdy nie powtarza tego wzorca w sensie dosłownym, to znaczy nie może istnieć poza naszą własną świadomością. A my pragniemy jakiejś obiektywnej samoświadomości.
Skoro sami jesteśmy motorem własnych działań, skoro nasz obraz tego, kim jesteśmy, kim staliśmy się na drodze rozwoju, znajduje się w centrum wszystkich naszych motywacji, pragniemy i potrzebujemy doświadczać jak najpełniej realności i obiektywności tej osoby, czyli swojego ja.
Stojąc przed lustrem, możemy spostrzegać własną twarz jako obiekt rzeczywistości i zazwyczaj znajdujemy przyjemność w kontemplowaniu fizycznego bytu, który jest nami. Możliwość zaobserwowania i pomyślenia “to ja” ma dla nas wartość - zawiera się ona w doświadczeniu obiektywności.
Powiedzmy raz jeszcze: eksternalizacja tego, co wewnętrzne jest tej samej natury, jakiej udane życie. Pragniemy widzieć nasze ja włączone w proces. I tak się dzieje, pośrednio, za każdym razem, kiedy w działaniu kierujemy się własnym osądem; kiedy mówimy, co myślimy, co czujemy albo o co nam chodzi; kiedy szczerze wyrażamy w słowach i uczynkach naszą wewnętrzną rzeczywistość, wewnętrzny byt.
A w sensie bezpośrednim? Czy jest jakieś lustro, w którym możemy ujrzeć nasze psychologiczne ja? Zobaczyć naszą duszę? Tak. Jest nim inna świadomość.
Jako jednostki, sami jesteśmy w stanie poznać samych siebie konceptualnie - przynajmniej do pewnego stopnia. Inna świadomość może zaoferować nam doświadczanie siebie percepcyjnie, jako konkretnego obiektu “tam, na zewnątrz”.
Oczywiście świadomość niektórych ludzi może być tak obca naszej własnej, że jako “lustro” przekazuje nam bardzo zniekształcony obraz. Istotne doświadczenie widzialności wymaga, aby ta druga świadomość była w znacznym zakresie spójna z naszą. (…)
Nie sugeruję, że najpierw nabywamy poczucie tożsamości całkowicie niezależnie od wszelkich związków międzyludzkich, a następnie szukamy doświadczenia widzialności w interakcjach z innymi ludźmi. Naszego obrazu nie tworzą inni, jak to przestawiają niektórzy autorzy, ale oczywiście nasze związki z innymi, reakcje i informacje zwrotne mają wkład w nabywanie przez nas poczucie własnego ja. Wszyscy, w istotnym zakresie, doświadczamy tego, kim jesteśmy, w kontekście naszych związków z innymi. Kiedy spotykamy nieznanego nam dotychczas człowieka, nasza reakcja jest konsekwencją wielu dawniejszych spotkań z innymi osobami. Ale dzięki takim spotkaniom rozwijamy się i zmieniamy, bo nabieramy nowych doświadczeń.
W udanej romantycznej miłości istnieje wyjątkowa fascynacja istnieniem i osobowością partnera. Dlatego każdy z partnerów może z jedyną w swoim rodzaju siłą doświadczyć widzialności. Nawet jeżeli ten stan nie realizuje się w stopniu optymalnym, to wciąż ten stopień nie ma sobie równych. To właśnie stanowi jedno z głównych źródeł ekscytacji - i dobrodziejstwa - romantycznej miłości.
O procesie psychologicznej widzialności trzeba powiedzieć znacznie więcej - jak zostaje zapoczątkowany i jakie są jego konsekwencje. Nasze podstawowe przesłanki i wartości, sens życia, poziom inteligencji, charakterystyczny sposób przetwarzania doświadczenia, podstawowy rytm biologiczny i inne cechy powszechnie określane jako temperament - to wszystko przejawia się w naszej osobowości. Osobowość jest zewnętrznie postrzeganą sumą wszystkich cech i własności psychologicznych, które odróżniają człowieka od wszystkich pozostałych ludzi.
Nasza psychika wyraża się przez zachowanie, przez to, co mówimy i robimy, oraz jak to mówimy i robimy. W tym sensie nasze ja jest obiektem percepcji dla innych. Sposób percepcji naszego ja przez innych wyraża się z kolei w ich zachowaniu, w tym, jak na nas patrzą, jak do nas mówią, jak reagują i tak dalej. Jeżeli ich widzenie nas współbrzmi z naszym najgłębszym obrazem siebie (który może być różny od tego, do jakiego się przyznajemy), i jest przekazywane przez ich zachowanie, czujemy się dostrzeżeni, psychologicznie widzialni. Doświadczamy poczucia obiektywności własnego ja i naszego psychologicznego istnienia. Widzimy odbicie siebie w ich zachowaniu. W tym sensie drugi człowiek może być psychologicznym lustrem. Ale jest też inna przyczyna.
Kiedy spotykamy osobę, która myśli jak my, zauważa to, co my, ceni rzeczy, które są cenne dla nas, reaguje na różne sytuacja tak samo, jak my - wtedy nie tylko doświadczamy silnego poczucia podobieństwa z tą osobą, ale też doświadczamy własnego ja poprzez swoje postrzeganie tej osoby. to inna forma doświadczania obiektywności, odbierania własnego ja w świecie zewnętrznym wobec naszej świadomości. A skoro tak, to również inna forma doświadczenia psychologicznej widzialności. Przyjemność i ekscytacja, jakich doznajemy w obecności “bratniej duszy”, uwypukla istotność potrzeby w ten sposób zaspokajanej. Doświadczenie widzialności nie jest zatem jedynie funkcją tego, jak inna osoba reaguje na nas, ale też tego, jak inna osoba reaguje na świat. Te uwagi dotyczą w równym stopniu wszystkich przypadków widzialności, od niezobowiązującego spotkania po najsilniej przeżywany romans.
Ponieważ istnieje wiele różnych aspektów naszej osobowości i życia wewnętrznego, możemy czuć się widzialni pod różnymi względami w rozmaitych związkach międzyludzkich. Możemy doświadczać widzialności w wyższym lub niższym stopniu albo szerszym lub węższym zakresie całej naszej osobowości, w zależności od charakteru osoby, z którą mamy do czynienie, i rodzaju interakcji.
Czasami aspekt, w którym czujemy się widzialni, dotyczy jakiejś zasadniczej cechy osobowości; czasami natury naszej intencji w podjęciu pewnego działania; czasami powodów stojących za określoną reakcją emocjonalną; czasami kwestii związanych z naszym poczuciem sensu życia; czasami tego, co łączy się z naszą pracą; czasami naszej psychologii w sferze seksualnej; czasami naszych wartości estetycznych. Zakres możliwości jest niemal nieograniczony.
Wszystkie formy interakcji i komunikacji między ludźmi - duchowa, intelektualna, emocjonalna, fizyczna - łączą się, aby dać nam percepcyjny dowód naszej widzialności albo wytworzyć w nas wrażenie niewidzialności. Większość z nas jest w zasadzie nieświadoma zachodzącego procesu, uświadamiamy sobie tylko jego skutki. Jesteśmy świadomi, że w obecności określonej osoby czujemy się swobodnie bądź nie, mamy poczucie powinowactwa, zrozumienia, więzi emocjonalnej, lub takiego poczucia nie mamy.
Sama rozmowa z drugim człowiekiem to zaczątek doświadczenia widzialności, poczucia, że jest się spostrzeganym jako świadoma istota. natomiast w bliskim związku z osobą, którą głęboko podziwiamy i na której nam zależy, oczekujemy o wiele głębszej widzialności, dotyczącej bardzo indywidualnych, osobistych aspektów naszego życia wewnętrznego.
Miałbym więcej do powiedzenia na temat uwarunkowań widzialności w każdym konkretnym związku, ale już jest oczywiste, że wzajemna zgodność intelektu, podstawowych założeń i wartości, ogólnej postawy wobec życia to warunek konieczny wzajemnej widzialności, będącej istotą prawdziwej przyjaźni albo, przede wszystkim, romantycznej miłości. Arystoteles powiedział, że przyjaciel jest drugim ja. Tego właśnie doświadczają kochankowie z największą intensywnością. Kochając ciebie, spotykam siebie. Postrzegamy swoje ja poprzez reakcje kochanka. Widzimy własną osobowość w reakcjach naszego partnera.
Tak więc możemy rozpoznać jedno z głównych źródeł ludzkiego pragnienia towarzystwa, przyjaźni, miłości: pragnienie spostrzegania własnego ja jako bytu w rzeczywistości, uzyskiwania obiektywnej perspektywy poprzez reakcje innego człowieka. Zasadę (…) psychologicznej widzialności możemy streścić następująco: człowiek pragnie i potrzebuje doświadczenia samoświadomości będącej wynikiem spostrzegania własnego ja jako istniejącego obiektywnie i jest zdolny uzyskać to doświadczenie poprzez interakcje ze świadomością żywych istot.
Nathaniel Branden, “Psychologia romantycznej miłości”

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza