To co się wydarza jest właściwe i powinno uzyskać wsparcie. Określone zdarzenie wygląda na złe lub na niekorzystne* tylko wówczas, gdy nie rozumiemy dostatecznie kontekstu danego zjawiska czy zdarzenia.(Joe Goodbread w Dreambody Toolkit)

*wyjatkiem sa naduzycia!

Nie da się wieść przyjemnego życia jeśli nie żyje się mądrze, dobrze i sprawiedliwie i nie da się żyć mądrze i dobrze i sprawiedliwie, nie żyjąc przyjemnie. (Epikur)

wtorek, 2 kwietnia 2013

Do poprzedniego wpisu

Podstawowa zasada psychologa Dorothy Baruch:

 
1.„Dopóki nie ujawni się złych uczuć, nie ma miejsca na dobre”.

2."Zmuszanie dzieci do dobrych uczuć rozbudza złe uczucia".

3."Pozwalanie dzieciom na ujawnianie złych uczuć prowadzi do rozbudzenia dobrych uczuć".


  



sobota, 30 marca 2013

Bardzo wazny wpis

Chyba w żadnym okresie historii tak wielu ludzi nie było tak świadomych tego, że cierpią na poczucie własnej nierzeczywistości, że stracili kontakt z sobą samym, że zbyt często nie wiedzą, co czują. Dla romantycznej miłości ma to katastrofalne skutki.

Źródłem samoalienacji - a raczej nieświadomości - jest kilka czynników. Zacznijmy od najprostszego i najbardziej oczywistego: wielu rodziców uczy dzieci wypierać uczucia (!!!)Traktują nieświadomość jako pozytywną wartość, mówią, że to cena bycia kochanym, wartym akceptacji, uważanym za dorosłego. Mały chłopiec upada i rani się, a ojciec zwraca się do niego surowo: “Mężczyźni nie płaczą”. Dziewczynka złości się na brata albo okazuje starszemu krewnemu, że go nie lubi, a wtedy słyszy od matki: “To okropne. Tak naprawdę wcale tego nie czujesz”. Dziecko wpada do domu, radosne i rozentuzjazmowane, a poirytowany rodzic mówi: “Co z Tobą? Czemu robisz tyle hałasu?”

Dzieci uczą się wypierania swoich uczuć również poprzez przykład. Oschli i emocjonalnie zahamowani rodzice wychowują oschłe i emocjonalnie zahamowane dzieci nie tylko za sprawą otwartych komunikatów, ale i przez swoje zachowanie, które oznajmia dziecku, co jest “właściwe”, “stosowne”, “społecznie akceptowalne”.
Bardzo prawdopodobne, że rodzice przejęci pewnymi naukami religijnymi zarażają dzieci zgubną ideą, że jest coś takiego jak “złe myśli” albo “złe emocje”. W efekcie dziecko boi się własnego życia wewnętrznego.
To wszystko prowadzi młodego czlowieka do wniosku, że jego uczucia są potencjalnie niebezpieczne, że czasami trzeba im zaprzeczyć, że muszą być pod kontrolą. Dziecko uczy się więc wyrzekać własnych emocji. Nie trzeba mówić, że ten proces nie polega na świadomych, przemyślanych decyzjach - w ogromnym zakresie można go opisać jako nieświadomy. Jednak samoalienacja już się rozpoczeła. Zaprzeczając uczuciom, anulując własne osądy i oceny wartościujące, odrzucając swoje doświadczenie, dziecko nauczyło się wyrzekać części własnego ja, własnej osobowości. Już wie, że pewne uczucia czy emocje są nie do przyjęcia. A jednak je odczuwa. Znajduje więc rozwiązanie: nieświadomość.

Tę samą strategię wykorzystuje do obrony przed wszystkimi uczuciami, których doświadcza jako zagrażających lub przytłaczających: przed bólem, strachem, złością i tak dalej. Zablokowane zostają nie tylko uczucia negatywne. Radość, ekscytacja, seksualność również mogą stać się celem emocjonalnego wyparcia - jeżeli doświadczane są przez dziecko jako zagrażające jego równowadze, bezpieczeństwu albo samoocenie (!!!)
Ten problem wywodzący się z dziecińtwa zostaje wbudowany w osobowość, rzutuje na to, jak osoba istnieje i radzi sobie z życiem, tak że do czasu, kiedy wchodzi w wiek dorosły, stan samoalienacji odczuwany jest już jako normalny. Tylko że to, czego się wyrzekliśmy i co wyparliśmy, nie przestaje istnieć. Na innym poziomie nadal w nas działa. Tylko nie jest zintegrowane. Zatem w zakresie, w jakim cierpimy z powodu wyrzeczenia się siebie, cierpimy na chroniczny stan rozdźwięku z samym sobą.

Nathaniel Branden, “Psychologia romantycznej miłości”
Gdybyśmy postawili pośrodku pokoju trzyletnie dziecko i zaczęli na nie krzyczeć, wymyślać mu, że jest głupie, że nigdy niczego nie potrafi zrobić dobrze, że powinno to zrobić tak, a nie inaczej, gdybyśmy kazali mu przyjrzeć się, jaki zrobiło bałagan, a przy tym jeszcze uderzyli je kilkakrotnie, zobaczylibyśmy, że to wszystko zakończyłoby się albo przerażeniem dziecka, które ulegle siądzie w kącie, albo jego agresją.
Dziecko wybierze jedno z tych dwóch zachowań, my zaś nigdy nie poznamy jego możliwości.
Jeśli temu samemu dziecku powiemy, że je bardzo kochamy, że bardzo nam na nim zależy, że kochamy je takim, jakie ono jest, kochamy za jego uśmiech i mądrość, za jego zachowanie, że nie mamy mu za złe błędów, które popełnia w trakcie nauki i że bez względu na wszytko będziemy dla niego oparciem – okaże się, że możliwości, jaki to dziecko zaprezentuje, przyprawią nas o zawrót głowy.
W każdym z nas tkwi takie trzyletnie dziecko i większość swojego czasu tracimy na karcenie tego dziecka w sobie. A potem dziwimy się, że nie układa nam się w życiu.(!!!)
 
 Louise Hay

czwartek, 28 marca 2013

No bo straciłem pracę dwa tygodnie przed świętami
I mialem rozmowe z Jezusem w kanałach
A papież powiedział że to nie jego pieprzony biznes
Kiedy deszcz chlal szampana...

(...)


No bo zapach jej perfum wciąż tkwi w mej głowie
No bo widzę jak ludzie  staraja sie topić słońce
W weekendy w kwaśnej whiskey
No bo ile razy możesz się obudzić na okładce tego komiksu
I sadzic kwiaty?


S.R.

"Jeśli naprawdę kochasz, dajesz, drugiej osobie nieskończoną przestrzeń. Jesteś dla niej przestrzenią, w której i z którą może wzrastać. Umysł wtrąca się i stara zawładnąć człowiekiem, a to niszczy miłość."


 Osho

poniedziałek, 25 marca 2013

 


" (...)Jesli zas wezmiesz w swoje rece swoje wyobrazenia o zyciu, 100% twojego przeznaczenia bedzie zalezalo od ciebie."

sobota, 23 marca 2013

"(...)Wypilismy morze alkoholu i poplynelismy. A jednak w tym wszystkim kryla sie pewna madrosc, ktora byc moze odkryjesz, jesli wybierzesz sie pewnej nocy na spacer podmiejskimi ulicami i mijajac dom za domem, zobaczysz, ze w kazdym z nich znajduje sie w jasno oswietlonym salonie, maly prostokat telewizora z niebieskim ekranem, w ktory wpatruje sie cala rodzina, i w kazdym domu ogladaja prawdopodobnie ten sam show. Nikt nie rozmawia, wszedzie panuje milczenie, jakby telewizor uciszyl tych wszystkich ludzi, pozbawiajac ich zdolnosci do zycia i do myslenia. Wszystkie podmiejskie ulice sa o tej porze takie same. Psy szczekaja na ciebie, poniewaz idziesz pieszo zamiast jechac samochodem jak wszyscy. Podczas tego spaceru zrozumiesz, co mialem na mysli mowiac,ze wkrotce wszyscy ludzie beda odczuwac i myslec w ten am sposob, a szaleni wedrowcy zen wyrusza znow na zapylone drogi, podazajac na pustkowia z usmiechem na swych zakurzonych wargach. Tylko jedno chcialbym powiedziec ludziom ogladajacym telewizje - milionom oczu patrzacym Jednym Okiem. Wszak nie rania nikogo kiedy siedza przed tym Okiem!"

Jack Kerouac "Wloczedzy dharmy"

Wdziecznosc

 
 

                                        WSZYSTKO co mnie spotyka ....JEST DOBRE   !!!

piątek, 22 marca 2013

8 korzystnych umiejetnosci


Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom niż zniszczyć przesąd "

A.Einstein

czwartek, 21 marca 2013

Dzien Wagarowicza

10 sprawdzonych sposobów, by dziecko czuło, że primo: szkoła to nie tylko jego sprawa, secundo: szkoła to nie sprawa "być albo nie być", terce: ważniejsza/-y jestem ja, niż ta szkoła. Zrodlo

Stosujac te 10 przykazan macie szanse nie wychowac neurotyka i zaoszczedzicie pieniadze doroslego juz dziecka, ktore w przeciwnym razie, jesli sie nie sprawdzicie jako rodzice, bedzie musialo wydac na terapie zamiast na podroze na przyklad lub cierpiec bez pomocy. Ale nie o pieniadze tu chodzi, ale o madrosc i kontakt z wlasnym dzieckiem, ktore dziecko potem wezmie w swiat i stransferuje do wlasnej juz rodziny...

  1. Nie pytaj "jak było w szkole?". Zapytaj "jak się czujesz?". To drugie jest bezpieczne dla obu stron, a ponadto dotyka tego, co jest żywe w dziecku. Jeśli jest to akurat otrzymana ocena, usłyszana skarga czy wyrażone oczekiwanie, dowiesz się.
  2. Pozwól myśleć krytycznie. Także o szkole i nauczycielach. Słuchaj. Nie przerywaj. Nie wypytuj. Gdy skończy zapytaj: czy czujesz..., bo potrzebujesz... (np. czy jest zdenerwowana, bo chciałabyś móc w szkole wyrazić swoje zdanie; czy smutno ci, bo zostałeś źle zrozumiany, bo nauczyciel nie wziął cię pod uwagę dzieląc zadania; czy czuje się bezsilny, bo potrzebuje widzieć efekty swojej pracy)
  3. Traktuj otrzymywane przez dziecko kary i nagrody tylko jako dodatek.
  4. Nie karz dziecka. A już w szczególności za to, za co zostało ukarane przez nauczyciela.
  5. Nie nagradzaj go za dobre oceny, osiągnięcia sportowe czy artystyczne.
  6. Doceniaj jego szczerość i uczciwość. Zawsze. Podpisz bez wyrzutów uwagę w dzienniczku. Przyjmij bez złośliwych komentarzy informację o jedynce z matematyki. Jeśli uważasz za konieczne powiedzenie czegoś, powiedz o swoich uczuciach i potrzebach.
  7. Traktuj poważnie jego szkolne trudności. Zapytaj jak mu pomóc. I nie wychodź przed orkiestrę :) Pomysł dziecka jest cenniejszy niż Twój, bo jest jego.
  8. Ufaj jego słowom. Trzymaj jego stronę. Graj w jednej drużynie ze swoim dzieckiem. Kiedy nauczyciel skarży się na nie, wysłuchaj i niczego nie obiecuj, nie składaj deklaracji typu: "ja już sobie z nim/nią porozmawiam"
  9. Zamień: "jakoś to przeżyjesz", "nie taki diabeł straszny", "każdy musi przez to przejść", "to tylko 3 lata, dasz radę", na: "słyszę, że nie chcesz chodzić do szkoły", "powiedz mi jak mogę ci pomóc", "martwię się, kiedy słyszę, że...", "chcę znać twoje zdanie na temat tego nauczyciela"
  10. Kuj żelazo póki zimne :) Ochłoń. Oddychaj. Zadzwoń do przyjaciółki. Poszukaj wsparcia u innego dorosłego.

Przepis na psa na baby:)

 
Nie polecam.

środa, 20 marca 2013

Bądź łagodny. Nie pozwól by świat uczynił Cię zatwardziałym. Nie pozwól by ból wywołał w Tobie nienawiść. Nie pozwól by gorycz ukradła Twoją słodycz. Bądź dumny trwając w przekonaniu - nawet jeśli cała reszta świata zaprzeczy - że wciąż wierzysz, że jest to piękne miejsce.

/Kurt Vonnegut/

wtorek, 19 marca 2013

W gruncie rzeczy nie ma w ogóle tak zwanych chorób organicznych. Istnieją tylko tak zwane choroby psychiczne (…)        :)

Thomas Bernhard

 

niedziela, 17 marca 2013

sobota, 16 marca 2013

Bliskosc duchowa

Partnerstwo jest poszukiwaniem intymności; odkrywaniem się przed ukochaną osobą i jednoczesnym poznawaniem samego siebie. Jest możliwością rozwoju, jednością i wspólnym przeżywaniem życia, wszystkich jego aspektów. Bliskość duchowa daje możliwość pełnego przeżywania życia seksualnego, podsycającego namiętność i wzmacniającego związek między partnerami. Warto pracować nad wiarą w swoją własną wartość, która pomoże poradzić sobie z lękami. Wróci to do nas jako możliwość głębokiego przeżywania bliskości z partnerem i wspólnego szczęśliwego życia, pełnego pasji i fascynacji ukochaną osobą…

/Marshall Hodge, „Twój lęk przed miłością”/

czwartek, 14 marca 2013

"(...) muszę znaleźć sposób na lepszy kontakt z głębią mojej psychiki, wewnętrzną zasadę osobistego rozwoju. Tak blisko Boga wewnątrz; uczenie się rozumienia i podążanie za tym jest tym samym, co słuchanie i posłuszeństwo wobec woli Boga. Dotrzeć do wnętrza i wejść w kontakt z najgłębszą, najprawdziwszą częścią siebie... poznawać ją, pielęgnować, pozwolić by dojrzała... naładowac ją siłą... rozwinąć wolę tak, by podążała do wewnątrz... rozwinąć umiejętność sprawdzenia jej prawdy i wiarę i odwagę by za nią podążać, nawet jeżeli sprzeciwia się to racjonalnemu umysłowi, naszej uzgodnionej rzeczywistości. "

Treya z "Smiertelnych niesmiertelnych" Ken Wilber

Co jest prawdziwe?

"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym."

Budda

wtorek, 12 marca 2013

Subtelna przemoc

Kiedy rodzic mówi do dziecka “niedobry chłopiec” albo “niedobra dziewczynka”, oznacza to, że nie podoba mu się to, co robi dziecko. Ale przekaz jest inny i wskazuje, że to dziecko jest “niedobre”. Słysząc to, dziecko odbiera go dosłownie. Mówi mu się, że nie jest warte miłości, a ono łatwo przyswaja tę wiadomość.
Niewykluczone, że o wiele większa od plagi bezpośredniej przemocy fizycznej jest subtelna przemoc psychologiczna (!!!), popełniana przez rodziców, nauczycieli i innych dorosłych nieświadomych, jak wielki wpływ ich działania i słowa mają na samoocenę dziecka
 
/Jon Kabat-Zin/